Z profili znajomych na facebooku można się dużo dowiedzieć, czsami nawet za dużo. Momentami oprócz [Lubię to!], przydała by się opcja [Nie lubię!] - co jest rzeczą jasną, ale w wyjątkowych przypadkach pokusiła bym się nawet o [Gówno mnie to obchodzi!].
Znajomi jednak nie interesują mnie tak, jak własne dzieci.
Nie potrzeba nadprzyrodzonych zdolności, żeby dowiedzieć się czegoś z profilu dziecka.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierwszy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierwszy. Pokaż wszystkie posty
25.04.2015
6.04.2015
Im mniej wiem...
- Przestańcie! - uspokajam Pierwszego i Drugiego, zanim będzie za późno
- My się tylko wygłupiamy! - odpowiadają z podniesionymi gardmi
- Właśnie widzę - spoglądam jednoznacznie
- Mamuś. Nie chciała byś wiedzieć co sie dzieje w naszym pokoju, jak nie widzisz.
- My się tylko wygłupiamy! - odpowiadają z podniesionymi gardmi
- Właśnie widzę - spoglądam jednoznacznie
- Mamuś. Nie chciała byś wiedzieć co sie dzieje w naszym pokoju, jak nie widzisz.
1.04.2015
Dorosły czy dziecko?
Dzieci tak szybko rosną. Pierwszy już nawet dorosły jest, więc należałoby złożyć wniosek o wydanie dowodu osobistego.Wręczam mu druk do wypełnienia. A, że mąż zniszczył mój dowód, sama też wypełniam wniosek.
- Mamoooo, wyyypisz mi go - prosi
- Synek, wiem, że nigdy tego nie chciałeś, ale takie życie. Pisz!!!
23.08.2013
Przez żołądek do prawdy
Pierwszy ma do końca weekendu ograniczenie wolności.
Ze względu że Piątego toczy wirus, na obiad miał być rosół.
Dla pierwszego rosół to nie obiad, więc wymyślił że pójdzie sobie po kebaba - nie było go 2 godz.
Po powrocie pytam
- Gdzie byłeś tyle czasu?
- Aaaaaaa, jednak pizze sobie zamówiłem
- Ok
Wiedziałam że nie był na pizzy, ale nie chciało mi się wyciągać z niego prawdy. Ubrałam się i wyszłam do sklepu.
Po powrocie zaczynam przygotowywać Jego ulubiony obiad.
- Co robisz - pyta
- Aaaaaaa filety z kurczaka, marchewkę z groszkiem i ziemniaki
- Aha - odpowiada wycofując się do pokoju
- Ty po pizzy już chyba nie będziesz jadł co?- wołam za nim
Chwila zastanowienia, wraca - nie byłam na pizzy - odpowiada ze spuszczoną głową
- A gdzie?
- U kolegi, naprawić mu komp
- Głody?
- Nooooo
Ze względu że Piątego toczy wirus, na obiad miał być rosół.
Dla pierwszego rosół to nie obiad, więc wymyślił że pójdzie sobie po kebaba - nie było go 2 godz.
Po powrocie pytam
- Gdzie byłeś tyle czasu?
- Aaaaaaa, jednak pizze sobie zamówiłem
- Ok
Wiedziałam że nie był na pizzy, ale nie chciało mi się wyciągać z niego prawdy. Ubrałam się i wyszłam do sklepu.
Po powrocie zaczynam przygotowywać Jego ulubiony obiad.
- Co robisz - pyta
- Aaaaaaa filety z kurczaka, marchewkę z groszkiem i ziemniaki
- Aha - odpowiada wycofując się do pokoju
- Ty po pizzy już chyba nie będziesz jadł co?- wołam za nim
Chwila zastanowienia, wraca - nie byłam na pizzy - odpowiada ze spuszczoną głową
- A gdzie?
- U kolegi, naprawić mu komp
- Głody?
- Nooooo
29.05.2013
Pępek świata
- Mamuś!!! Mogę do kolegi na noc???
- Możesz
- Mamuś!!! Mogę iść na ryby???
- No dobra
- Mamuś!!! Dasz mi na doładowanie telefonu???
- Ok
- Pójdziesz mi do sklepu po koperek???
- Nie chce mi się
- Zostaniesz godzinkę z maluchami na dworze???
- Muuuuszę???
- Pójdziesz na pocztę???
- Po co znowu???
Czy to wina wiosny że Pierwszy się zepsuł?
Trzeba go sprowadzić na ziemię. Nie po to żeby na każdą moją prośbę stał na baczność. Nie chcę, aby wyrósł na samolubnego człowieka, który myśli że wszystko mu się należy.
Nie wiem jeszcze co zrobię.
Kara na wyjścia z domu? To chyba nie rozwiązanie. Nie chcę, żeby dziecku przebywanie w domu kojarzyło się z karą, ograniczeniem.
Póki co, będzie musiał podwójnie dać coś z siebie, żeby otrzymać coś dla siebie.
Łatwo nie będzie, ani mnie, ani jemu.
- Możesz
- Mamuś!!! Mogę iść na ryby???
- No dobra
- Mamuś!!! Dasz mi na doładowanie telefonu???
- Ok
- Pójdziesz mi do sklepu po koperek???
- Nie chce mi się
- Zostaniesz godzinkę z maluchami na dworze???
- Muuuuszę???
- Pójdziesz na pocztę???
- Po co znowu???
Czy to wina wiosny że Pierwszy się zepsuł?
Trzeba go sprowadzić na ziemię. Nie po to żeby na każdą moją prośbę stał na baczność. Nie chcę, aby wyrósł na samolubnego człowieka, który myśli że wszystko mu się należy.
Nie wiem jeszcze co zrobię.
Kara na wyjścia z domu? To chyba nie rozwiązanie. Nie chcę, żeby dziecku przebywanie w domu kojarzyło się z karą, ograniczeniem.
Póki co, będzie musiał podwójnie dać coś z siebie, żeby otrzymać coś dla siebie.
Łatwo nie będzie, ani mnie, ani jemu.
16.05.2013
Foch z przytupem (dziurawym butem)
Dziś rano kawa była chyba niepotrzebna, Pierwszy w zupełności by wystarczył.
Od kilku dni chodzi i powtarza: chcę nowe buty, chcę nowe buty, kiedy mi kupisz buty.
Umówiliśmy się wczoraj, że dziś pojedziemy na targ i kupimy te nieszczęsne buciory.
Wstałam rano, usiadłam z kawą do kompa, sprawdzałam pocztę, fb itd. itp. a ten łazi i marudzi: idziemy, pójdziemy, o której, to co, to jak?
Kolejny raz powtarzam: wypiję kawę i będziemy się zbierać, widzisz że jeszcze nieprzytomna jestem.
Finał był taki, że zabrał plecak i szanowne dupsko do szkoły, a ja zostałam z marudzącym Trzecim i Piątym że chcą papa.
Zła jestem bo miałam zamiar sobie bluzkę kupić, więc i on teraz poczeka sobie na buty do wakacji.
Od kilku dni chodzi i powtarza: chcę nowe buty, chcę nowe buty, kiedy mi kupisz buty.
Umówiliśmy się wczoraj, że dziś pojedziemy na targ i kupimy te nieszczęsne buciory.
Wstałam rano, usiadłam z kawą do kompa, sprawdzałam pocztę, fb itd. itp. a ten łazi i marudzi: idziemy, pójdziemy, o której, to co, to jak?
Kolejny raz powtarzam: wypiję kawę i będziemy się zbierać, widzisz że jeszcze nieprzytomna jestem.
Finał był taki, że zabrał plecak i szanowne dupsko do szkoły, a ja zostałam z marudzącym Trzecim i Piątym że chcą papa.
Zła jestem bo miałam zamiar sobie bluzkę kupić, więc i on teraz poczeka sobie na buty do wakacji.
9.05.2013
Jak pies z kotem
Pierwszy i Drugi miewają chwile napięcia.
I tak właśnie w majowy weekend doszło między nimi najpierw do sprzeczki a potem do rękoczynów.
Ja się nie wtrącam, nie dociekam kto pierwszy zaczął i dlaczego, sami muszą rozwiązywać swoje problemy.
Tym razem jednak musiałam im pomóc.
Dostali karę: nierozłączność do końca weekendu - albo się nauczą dogadywać albo się pozabijają.
Szybko się jednak dogadali a ja niestety zapomniałam o karze, ale jest spokój. Pierwszy nawet Drugiemu pomaga w lekcjach.
Wiedzą, że jak teraz przeholują to już nie zapomnę.
I tak właśnie w majowy weekend doszło między nimi najpierw do sprzeczki a potem do rękoczynów.
Ja się nie wtrącam, nie dociekam kto pierwszy zaczął i dlaczego, sami muszą rozwiązywać swoje problemy.
Tym razem jednak musiałam im pomóc.
Dostali karę: nierozłączność do końca weekendu - albo się nauczą dogadywać albo się pozabijają.
Szybko się jednak dogadali a ja niestety zapomniałam o karze, ale jest spokój. Pierwszy nawet Drugiemu pomaga w lekcjach.
Wiedzą, że jak teraz przeholują to już nie zapomnę.
28.03.2013
Play Boy
Przychodzi do mnie Pierwszy i pyta:
- Mamuś, gdzie mój Play Boy
Wytrzeszczam oczy. Nawet jeśli ogląda takie świerszczyki, to skąd ja mam wiedzieć gdzie je ukrywa.
- No maluchy z nim ostatnio biegały po mieszkaniu - dalej tłumaczy a moje oczy robią się coraz większe. Nie przypominam sobie żeby dzieci z jakąś gazetą po mieszkaniu biegały.
- Synku nie wiem o co Ci chodzi. O gazetę? - pytam niepewnie
Dziecko parsknęło śmiechem
- Mamooooo... o dezodorant, ten co na mikołaja w szkole dostałem!!!
- Aaaaaaa, nie, nie wiem gdzie jest - odpowiadam śmiejąc się sama z siebie
- Mamuś, gdzie mój Play Boy
Wytrzeszczam oczy. Nawet jeśli ogląda takie świerszczyki, to skąd ja mam wiedzieć gdzie je ukrywa.
- No maluchy z nim ostatnio biegały po mieszkaniu - dalej tłumaczy a moje oczy robią się coraz większe. Nie przypominam sobie żeby dzieci z jakąś gazetą po mieszkaniu biegały.
- Synku nie wiem o co Ci chodzi. O gazetę? - pytam niepewnie
Dziecko parsknęło śmiechem
- Mamooooo... o dezodorant, ten co na mikołaja w szkole dostałem!!!
- Aaaaaaa, nie, nie wiem gdzie jest - odpowiadam śmiejąc się sama z siebie
14.03.2013
Ognisko domowe
Poprosiłam Pierwszego żeby rozpalił w piecu.
A jak najszybciej rozpalić w piecu???
Trzeba przenieść część żaru z pieca w którym się już pali, do pieca w którym chce się rozpalić.
Tak też po najmniejszej linii oporu zrobił Pierwszy.
Spoko, przymknęłam na to oko.
Ale jak zobaczyłam spadający z łopatki rozżarzony węgiel, który wypalił dziurę w dywanie, zagotowało się we mnie. Co lepsze, Pierwszy chcąc ratować dywan, w pośpiechu strzepnął go na wykładzinę, gdzie też wypalił dziurę.
Miałam dość.
Młody szybko złapał za gąbkę i zaczął szorować przypalone miejsce.
Wtedy Drugi chciał go chyba pocieszyć i mówi:
- Chłopie, nie wysilaj się tak, to nie jest garnek żeby się dało spaleniznę wyszorować.
Parskłam śmiechem i nerw przeszedł.
A jak najszybciej rozpalić w piecu???
Trzeba przenieść część żaru z pieca w którym się już pali, do pieca w którym chce się rozpalić.
Tak też po najmniejszej linii oporu zrobił Pierwszy.
Spoko, przymknęłam na to oko.
Ale jak zobaczyłam spadający z łopatki rozżarzony węgiel, który wypalił dziurę w dywanie, zagotowało się we mnie. Co lepsze, Pierwszy chcąc ratować dywan, w pośpiechu strzepnął go na wykładzinę, gdzie też wypalił dziurę.
Miałam dość.
Młody szybko złapał za gąbkę i zaczął szorować przypalone miejsce.
Wtedy Drugi chciał go chyba pocieszyć i mówi:
- Chłopie, nie wysilaj się tak, to nie jest garnek żeby się dało spaleniznę wyszorować.
Parskłam śmiechem i nerw przeszedł.
23.02.2013
Zauroczenia
Pierwszy jest w tym wieku że zaczyna się interesować płcią żeńską.
Poznana koleżanka jest super, robią na sobie ogromne wrażenie. Później następuje pewnie defiladowy przemarsz przez podwórko za rączkę i wyznania miłości w opisach gg.
Chyba też dzięki temu komunikatorowi, jestem na bieżąco z tym, co mu się w głowie kotłuje.
Później czar pryska, to jednak jeszcze nie Ta. Smutne minki na gg i już matka wie że On też już wie, że ta wielka miłość to była zaledwie iskierka, która na początku jasno się żarzyła ale szybko zgasła.
No i trzeba iść na wywiad, dowiedzieć się co się stało i w razie potrzeby pocieszyć.
Kilka dni temu, gdy przygotowywałam obiad, przyszedł do mnie oznajmić ze ma nową koleżankę.
-No wiesz którą?
-Nie wiem, oświeć mnie.
-Widziałaś Ją na przystanku, jak wychodziliśmy z autobusu, ta w tych biodrówkach.
-A no tak.
-Fajna jest, a wiesz jaki zawód sobie wybrała?
-Pewnie fryzjerka?
-Nie, krawcowa.
-O, fajny zawód.
W ten Drugi wyskakuje z pokoju
-Krawcowa!!! Nooo to możesz jej zanieść swoje skarpety do poszycia!!!
Zaplułam talerze.
Poznana koleżanka jest super, robią na sobie ogromne wrażenie. Później następuje pewnie defiladowy przemarsz przez podwórko za rączkę i wyznania miłości w opisach gg.
Chyba też dzięki temu komunikatorowi, jestem na bieżąco z tym, co mu się w głowie kotłuje.
Później czar pryska, to jednak jeszcze nie Ta. Smutne minki na gg i już matka wie że On też już wie, że ta wielka miłość to była zaledwie iskierka, która na początku jasno się żarzyła ale szybko zgasła.
No i trzeba iść na wywiad, dowiedzieć się co się stało i w razie potrzeby pocieszyć.
Kilka dni temu, gdy przygotowywałam obiad, przyszedł do mnie oznajmić ze ma nową koleżankę.
-No wiesz którą?
-Nie wiem, oświeć mnie.
-Widziałaś Ją na przystanku, jak wychodziliśmy z autobusu, ta w tych biodrówkach.
-A no tak.
-Fajna jest, a wiesz jaki zawód sobie wybrała?
-Pewnie fryzjerka?
-Nie, krawcowa.
-O, fajny zawód.
W ten Drugi wyskakuje z pokoju
-Krawcowa!!! Nooo to możesz jej zanieść swoje skarpety do poszycia!!!
Zaplułam talerze.
22.02.2013
Pierwszy
Mam bardzo dobry kontakt z Pierwszym, można powiedzieć że się kumplujemy.
Mówi mi o wielu sprawach, które pewnie niejeden nastolatek ukrywa przed rodzicami.
I wbrew pozorom, jak zapewne myśli wielu ludzi, przede wszystkim nauczycieli, że jest problematycznym dzieckiem, ja nie mam z nim praktycznie większych problemów.
Czasami przychodzi i mówi:
-Mamusiu, wiesz że Cię bardzo kocham?
-Oj tak, wiem synku. A ile mnie ta Twoja miłość będzie kosztowała?
-No bo wiesz... - zaczyna monolog
Ale nie zawsze Jego wyznania miłości mają na celu korzyści czy przywileje. Czasami tak po prostu, przyjdzie, zapyta w czym może pomóc, powie coś miłego, nawet przytuli.
No właśnie, przytuli - myślałam że przytulanie się do rodziców, tym bardziej synów, w pewnym przedziale wiekowym jest obciachowe.
Mówi mi o wielu sprawach, które pewnie niejeden nastolatek ukrywa przed rodzicami.
I wbrew pozorom, jak zapewne myśli wielu ludzi, przede wszystkim nauczycieli, że jest problematycznym dzieckiem, ja nie mam z nim praktycznie większych problemów.
Czasami przychodzi i mówi:
-Mamusiu, wiesz że Cię bardzo kocham?
-Oj tak, wiem synku. A ile mnie ta Twoja miłość będzie kosztowała?
-No bo wiesz... - zaczyna monolog
Ale nie zawsze Jego wyznania miłości mają na celu korzyści czy przywileje. Czasami tak po prostu, przyjdzie, zapyta w czym może pomóc, powie coś miłego, nawet przytuli.
No właśnie, przytuli - myślałam że przytulanie się do rodziców, tym bardziej synów, w pewnym przedziale wiekowym jest obciachowe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
